SUPPORT NOW: European Union Stock Exchange

SUPPORT NOW:   European Union Stock Exchange at the Europarliament The EU Stock Exchange in La Defense is a must after BREXIT...


3 lipca 2017

Wimbledon, polski eksport i Brexit



Dziś w Londynie zaczął się wielki turniej tenisa potocznie zwany "Wimbledon". Ale już od wczoraj w centrum wyglądało wszystko tak, jakby wszystkie pociągi i wszyscy Pasażerowie linii District tylko i wyłącznie na Wimbledon, na Wimbledon i na Wimbledon. Podobnie sprawa z eksportem z Polski do UK. Wszyscy skupiają się na eksporcie samym w sobie, nawet francuski bank Credit Agricole, który w Polsce upublicznił swój nowy raport: BusinessInsider...

Dość dobra robota, profesjonalne wyliczenia i nawet sami przyznają, że ich trochę optymistyczne prognozy dla Polski mogą nie być aż tak optymistyczne. Konkluzja bowiem taka w Credit Agricole, że Brexit nie odbije się większym echem na polskim eksporcie, mimo nałożenia minimalnych ceł na nasz eksport przez Wielką Brytanię (średnio 4.55%).

Jako że to raport przygotowany przez Ekonomistów, ma prawo nie uwzględniać społecznej sfery oddziaływania Brexitu. Bo to, że eksport z Polski do UK może pozostać na niezmienionym poziomie, to jest w zasadzie wyzwanie dla naszych Eksporterów. Mają już na tyle rozpoznany rynek brytyjski, że wypracowali drugą pozycję UK na ogólnoświatowej liście Państw, do których eksport z Polski idzie. Tylko Niemcy wyprzedzają Zjednoczone Królestwo w tym rankingu.

Co więc robi Eksporter, jak na jego produkty zostaje nałożone cło? Stara się utrzymać rynek. To jest zazwyczaj najtańsza i najszybsza metoda reagowania na zmianę. Szukanie nowych rynków to są fajne sprawy w podręcznikach. W realiach przeogromnej konkurencji oferującej podobne produkty, podobnej jakości i w podobnej cenie, pierwsze co się robi w takim przypadku, jak zmiana stawek celnych, to chęć utrzymania dotychczasowego rynku. No ale jak Firma z Polski oferuje w UK produkt teraz mający być choćby o te 4.55% droższy, to w korzystniejszej pozycji znajdzie się jej lokalna Konkurencja, mogąca oferować swój produkt w UK po starej cenie. Produkty z Polski w UK konkurują niestety przede wszystkim ceną, nie marką.

Zatem cenę trzeba utrzymać w UK na starym poziomie, mimo tych dodatkowych 4.55% cła. W podręcznikach również mówi się o obniżkach marż, redukcji pośredników, stosowaniu zamienników itd. Wszystko to, żeby utrzymać cenę na niezmienionym poziomie. Życie jednak niemal zawsze jest brutalne na tyle w biznesie, że jedną z pierwszych reakcji na negatywne zmiany makroekonomiczne jest mikroekonomiczne cięcie miejsc pracy. Obniżenie kosztów pracy zwłaszcza u Eksporterów dóbr FMCG to prosta i szybka reakcja na stawki celne. Mniejsza ilość zatrudnionych Osób, wykonująca większą ilość indywidualnych obowiązków, to potencjalne ryzyko związane z Brexitem w Polsce. Żadna z Firm eksportujących z Polski do UK nie będzie rozważać w pierwszej kolejności obniżki zysków kosztem utrzymania poziomu zatrudnienia.

Spadek zatrudnienia u Eksporterów w długim horyzoncie czasowym też nie jest korzystny, bo Ludzie przepracowani i nadal nienadzwyczajnie opłacani, są nie tylko coraz mniej efektywni w pracy, ale też podczas wyborów są bardziej skłonni głosować z goła inaczej, niż ma to zazwyczaj miejsce w grupie Wyborców zawodowo analizującej np. Brexit. Swoją drogą nie grają teraz na Wimbledon. Tam pada, a w City, znajdującym się tylko 10km od kortów Wimbledonu, piękne słońce. Jedno miasto, jedna linia metra łącząca oba miejsca, a taka różnica. Z eksportem z Polski do UK podobnie. Może być na dotychczasowym poziomie i sprzedaż nie spadnie mimo Brexit, tylko trzeba uważać ile słońca nam powinno poświecić po tym jak nam trochę popada.

Z pozdrowieniami londyńskimi,
Roman Mazur MBA