11 maja 2017

Francja, Brexit, Unia



Ciekawy felieton w dzisiejszej Wyborczej. Dawid Warszawski pisze o tym co dzieje się w Europie. Pisze głównie z perspektywy Warszawy, bo czegoś takiego jak np. tytułowe: "ucieranie nosa Anglikom przez Francuzów", nie ma już w rzeczywistości zachodniej Europy nigdzie poza boiskami piłkarskimi. Od dawna integracja pomiędzy Francją a Wielką Brytanią systematycznie rośnie. Tego najlepszym przykładem jest "Eurostar", wspólny biznes Francji i Wielkiej Brytanii, łączący Londyn z Paryżem. Jest też np. Nissan, teoretycznie japońska firma produkująca auta w UK, której jednym z największych udziałowców jest francuskie Państwo. Gdzie biznes się kręci, tam nie może być mowy o udowadnianiu komuś jakiejkolwiek wyższości.

Brexit, co istotne, nie jest postrzegany w UK jako totalnie zła decyzja. Gdyby tak było, partie opozycyjne by już szły do czerwcowych wyborów z hasłami drugiego referendum. Nie idą z tym pomimo faktu, że za Brexitem zagłosowało zaledwie 17 z 67 milionów Obywateli UK. I też nie szybko rosnąca w wymiarze lokalnym imigracja była przyczyną Brexitu. Polacy w UK obsadzili głównie wakaty w brytyjskich firmach, które szukały możliwości rozwoju poprzez obniżenie kosztów pracy. To stety-niestety najprostsza i najpowszechniejsza w świecie droga do większych zysków bez konieczności rozwoju nowych usług czy produktów. Uber jest tego najlepszym przykładem - ta firma nie oferuje Klientom nic, czego nie było dotąd. Jej fenomen polega na tym, że robi to po prostu taniej. A to może nie tylko dzięki smartfonom i aplikacjom. Może to zwłaszcza dzięki znacznemu zredukowaniu kosztów pracy wykonywanej pod jej marką.

Przyczyn brexitu można natomiast szukać po stronie Brukseli. Unia Europejska jest zaskakująco pasywna w wymiarze właśnie lokalnym, poza dużymi miastami w Europie. Mimo dotacji i inwestycji infrastrukturalnych, nadal mało kto i mało gdzie w Unii czuje się Europejczykiem w skupiskach ludności poniżej 100tys. Ludzie żyją tam swoim życiem i jeśli nagle pojawiają się im nowi Sąsiedzi, to jedynie czubek góry lodowej problemów rozwojowych Unii Europejskiej. Nie byłoby Polaków w UK, gdyby gospodarka brytyjska nas nie potrzebowała do rozwoju opartego na obniżce kosztów pracy. Jeśli nawet Brytyjczycy zagłosowali za Brexitem, z uwagi na bardzo tanią dla UK imigrację, to zagłosowali jednocześnie za zastopowaniem rozwoju ekonomicznego metodą redukcji kosztów. Bo kto przyjechał do UK z Polski? W przeogromnej większości: "młodzi, aktywni i zdrowi".