Edynburg, 1 listopada 2017

Prezes naszego Stowarzyszenia, Roman Mazur, uczcił dzisiaj - w imieniu nas wszystkich - „pamięć polskich kobiet i mężczyzn, którzy wa...


19 stycznia 2017

#BREXITiDALEJ



Strategia, jaką Wielka Brytania obrała na wyjście z Unii Europejskiej, to klasyczna "ucieczka do przodu". Kto pracuje w consultingu, ten wie, że tworzenie tego typu strategii jest zazwyczaj fajnym wyzwaniem. Dlaczego? Dlatego, bo zamawiane są zwykle ad hoc, w następstwie istotnych kryzysów. Pomoc w wyprowadzeniu Klienta z sytuacji podbramkowej to jest właśnie to, co daje największą satysfakcję w consultingu. Porównać to można do odebrania piłki we własnym polu karnym i wyprowadzenia kontry, która odwraca losy meczu.

Wielka Brytania oczywiście nie była atakowana przez Unię Europejską, ale kontra brexitowa, budowana teraz przez ten kraj na bazie umów o wolnym handlu, jest rzeczywiście porywającym wyzwaniem w pryzmacie strategicznym. Brytyjczycy mogą sobie pozwolić nawet na zapłacenie Unii Europejskiej niemałych kar i opłat wyjściowych. Pewnie już to skalkulowali, że i tak te pieniądze wrócą do nich zwłaszcza przez londyńskie City. A umowę o wolnym handlu prędzej czy później i tak Unia Europejska podpisze z nimi. Dlaczego podpisze? Dlatego, bo wolny handel w skali globalnej to przyszłość wcale nie tak odległa.

Brytyjczycy przerabiają Brexit strategicznie na aktywizator #GlobalBritain, ich nowej roli: "lider wolnego handlu". O tym Theresa May mówiła dziś w Davos. Już nie tylko USA, Chiny i Brazylia, ale też Indie i Australia są w jej planie. G20 to rynek przy którym Unia Europejska wypada słabo pod względem konurencyjnym. Silnik gospodarczy w postaci BRIC to jak Google w biznesie mobilnym. Microsoft, mimo że ma stabilniejszy model biznesowy, nie jest w stanie wygrać konkurencyjnie na rynku technologii mobilnych. W takiej sytuacji trzon UE: Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania to też nie to, co Brazylia, Chiny, Rosja i Indie. Oczywiście jest nadal przyszłość przed Unią Europejską, ale i tak Wielkiej Brytanii w naszym "Euro-klubie" szybko nie zobaczymy.

Pora na #BREXITiDALEJ - strategia rozwoju Unii Europejskiej po Brexicie musi być nie mniej "do przodu". Frankfurt, Bawaria, Wyspy Kanaryjskie i pewnie kilka innych miejsc, w tym nawet nasze Mazury, może zacząć być dobrze pozycjonowani centrami sukcesu Wspólnoty. To dawno powinno być zrobione. Unia Europejska nie może być organizacją bez spójności strategicznej. Stany są dobrym przykładem. Tam, kto chce kreować technologie, przenosi się np. do Kalifornii.