29 grudnia 2016

Zakorkowana Warszawa



Dający sporo do myślenia artykuł na Gazecie: tutaj... Może nie tyle artykuł, co komentarze pod nim. Sami mieliśmy nasz wkład w to by przejście zwłaszcza dla niepełnosprawnych Pieszych powstało na wysokości Dworca Centralnego. Zachodnie metropolie wypychają ruch samochodowy z centrum na tyle, na ile się da i Warszawa tą ścieżką strategicznego rozwoju miasta oddychającego od środka też iść powinna. Londyn żyje już 24-godzinną gospodarką w środku.

Skąd natomiast u Komentujących tyle zaciekłości w przedzieraniu się autami przez środek Warszawy i utwierdzanie się w przeświadczeniu, że przejście potęguje korki? Ludzie zdają się nie wiedzieć, że ścisłe centra wielkich miast na Zachodzie mają już inne ważne zadania, niż spełnianie roli dróg przelotowych. Ścisłe centra żyją gospodarczo, społecznie i kulturowo. Stanowią konieczne dziś generatory miejsc pracy. Tworzą możliwości rozwoju miasta od wewnątrz.

Dlatego narzekania na przejścia dla pieszych są co najmniej dziwne, żeby nie powiedzieć niestosowne. Nie przejścia w centrum są problemem, ale braki obwodnic. Przez wiele lat był czas na zbudowanie obwodnicy warszawskiej. Londyn ma zewnętrzną M25, którą z Heathrow na Gatwick dociera się szybciej, niż przedzierając się przez miasto. Do tego jest też A406 i A205, drogi ekspresowe współtworzące wewnętrzny system obwodnic: North & South Circular.

Co stało tak realnie na przeszkodzie powstania lata temu Ekspresowej Obwodnicy Warszawy? Czy aby nie przede wszystkim to, że większości z nas stanie w korkach na tyle spowszechniało i weszło w krew, że nie chodzimy na wybory? Zmian na lepsze w mieście goniącym Europę nie wprowadza się odpowiednio sprawnie, gdy około połowa uprawnionych do głosowania nie głosuje niemal wcale. Frekwencje w wyborach demokratycznych w Polsce dają sporo do myślenia...