3 listopada 2016

Warszawa da się lubić...



Wniosek o rozpatrzenie wniosku w warszawskim Sądzie zadziałał. W tydzień od jego złożenia jesteśmy już oficjalnie zarejestrowanym Stowarzyszeniem. Nie ma potrzeby trwonić czasu, ruszamy! Przede wszystkim Warszawa, bo za dwa / trzy lata to miasto wręcz musi być jak Londyn - gotowe na przyjęcie całkiem pokaźnej liczby młodych, życiowo aktywnych Polaków, tym razem wracających z emigracji do Polski.

Idealnie byłoby oczywiście tak, żeby każdy kto będzie musiał wrócić po Brexicie, wracał w bliskie sobie strony i tam działał na rzecz ich rozwoju. Rzeczywistość nie jest nigdy idealna, a Ludzie w większości idą po najmniejszej linii oporu, więc pewne jest to, że sporo z nas wybierze stolicę naszego Kraju jako - poniekąd - "Nowy Londyn". Warszawa w Polsce, podobnie jak Londyn w Wlk. Brytanii, tak po prostu wydaje się być najbardziej perspektywicznym miejscem do życia oraz pracy.

Pominiemy owijanie w bawełnę, udrażnianie komunikacji w wielkiej aglomeracji miejskiej to nie tylko perspektywa rozwoju miasta, ale i dobre miejsca pracy. Skoro w Londynie powstała w związku z olimpiadą 2012 fajna kolejka linowa, Warszawa też może. Tym bardziej, że lokalizacja w Wa-wie może być dużo bardziej fortunna. Rozpięcie jej pomiędzy Nowym Miastem i Parkiem Fontann po jednej stronie Wisły a bardzo perspektywicznym pod wzgledem kulturalno-naukowo-biznesowym terenem Ogrodu Zoologicznego to nie tylko duża atrakcja turystyczna, ale silnik rozwoju społeczno-gospodarczego tej części miasta.

Project finance nie będzie prosty, niemniej co nie jest wielkim wyzwaniem w wielkim świecie? Swoją drogą dziwne, że żaden z Prezydentów Warszawy po 1989 nie położył nacisku strategicznego na to, żeby podnosić atrakcyjność turystyczną stolicy wielkiego Kraju i zarazem generować rozwój.