14 listopada 2016

USA a BREXIT



Oficjalne stanowisko USA w sprawie BREXIT było jednoznaczne w dniu referendum. Obama publicznie zachęcał Brytyjczyków do głosowania za pozostaniem UK w Unii Europejskiej. Co to dało, wiadomo. Niemniej, po dużej zmianie w Stanach - jak Prezydentem niespodziewanie został Trump, sytuacja się zmienia. Trump popiera wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Nie dlatego, że opłaca się to Brytyjczykom, ale Ameryce na przyszłość: "Make America Great Again".

Mówiąc wprost, Szkocja nie rozłoży Wielkiej Brytanii, bo Wielka Brytania w całości jest istotnym partnerem. Stany Zjednoczone i co najmniej Wielka Brytania, jeśli nie dodatkowo Kanada, Australia i Nowa Zelandia (a być może nawet RPA), mogą zacieśnić na tyle znacząco partnerstwo, że Szkoci zaczną przedkładać potencjalne korzyści względnej wolności gospodarczej w takim pakcie, ponad to, co zaoferuje im zbiurokratyzowana do granic wytrzymałości Unia Europejska.

Dziś media w UK mówią głównie o dwóch rzeczach: Donald Trump spotkał się znowu z Nigelem Faragem (który chce choć nie bardzo teraz może być istotnym ogniwem Brytyjczyków w relacjach z Białym Domem). W pewnym sensie to zaskoczenie w UK, że nowy Prezydent USA spotyka się z Europosłem brytyjskim, byłym już liderem niepodległościowej partii UKIP. Mniejsza o to. Druga sprawa to szkockie rybołówstwo, które - już - nie może się rozwijać przez Unię.

Co to wszystko oznacza dla Polski? To samo, co dla Unii Europejskiej. W obliczu zawiązania się (choćby nieformalnego) nowej, bardzo globalnej formacji gospodarczej, konkurencyjność Europy idzie w dół bez odpowiedniego porozumienia. Polska, mając ponad milion swoich Obywateli w UK, nie powinna (i nie może) pozostawać biernym obserwatorem takiego procesu. Nadzwyczajna Komisja Parlamentarna ds. BREXIT i Tusk w Brukseli to niezbędne minimum.