Edynburg, 1 listopada 2017

Prezes naszego Stowarzyszenia, Roman Mazur, uczcił dzisiaj - w imieniu nas wszystkich - „pamięć polskich kobiet i mężczyzn, którzy wa...


17 listopada 2016

Legia v Real



To może być w Warszawie nadal przysłowiowa "kosmologia", ale Londyn rozwija się na bazie wszystkiego, co jest po stronie zasobów miasta. Najlepszy przykład z piłką nożną. Akurat ostatnio Kibole warszawskiej Legii pojechali po bandzie i UEFA standardowo zamknęła stadion - traf chciał - na nie często się zdarzający w Polsce ostatnimi laty mecz z Realem. Gdyby coś takiego zadziało się w Londynie - garstka wczorajszych Kibiców uniemożliwiłaby tysiącom Ludzi skorzystanie z takiego widowiska, nie kto inny jak Burmistrz Londynu zorganizowałby "sztab kryzysowy". Nie żaden Arsenal, Chelsea, Tottenham, West Ham czy inne Crystal Palace. Burmistrz, bo to przede wszystkim w jego obowiązki godziłaby tak generalizująca decyzja UEFA.

Dla jednego klubu zamknięcie stadionu to strata. Dla miasta, to wielka strata. Dlaczego? Dlatego, bo mecz na stadionie to jednorazowe widowisko. Mecz dla miasta to całodzienny proces zdarzeń gospodarczych. Począwszy od dotarcia na stadion, a skończywszy na świętowaniu pomeczowym, miasto takie, jak Londyn, czerpie korzyści z faktu, że grają tu znane kluby. Tych kilku Chłopaczków, którzy zrobili sobie zadymę na meczu z Borussią, pozbawiło przychodu przede wszystkim masę drobnych Przedsiębiorców warszawskich. Puby nie sprzedały tego dnia tyle piwa, ile by mogły. Taksówkarze nie zrobili tylu kursów, ile by mogli. Restauracje i bary nie podały tyle posiłków, ile by się dało. Nawet PKP był zapewne w plecy, bo nie przyjechali do Warszawy na mecz z Realem ci Kibice, którzy mieszkają np. w Szczecinie.

A propos kolei, Premier League jest na tyle perfekcyjnie organizowana pod kątem interakcji gospodarczych, że niemal w każdy weekend co najmniej jeden londyński klub rozgrywa mecz ligowy na swoim stadionie. Dlaczego? Dlatego, bo m.in. z Paryża czy Brukseli dojeżdża się całkiem komfortowo Eurostarem do Londynu w około 2 godziny. Ile wody musi upłynąć w Wiśle, żeby Warszawa była jak Londyn? Mówi się do znudzenia o kilkudziesięciu latach. Ale tak na zdrowy rozum, ciężko pomyśleć szerzej już teraz? Taki mecz Legi z Realem był do uratowania chociażby w kontekście fajno-rodzinnym. Wpuszczenie na stadion Rodzin z Dziećmi, na bilety rodzinne, to byłby mały, taki dzisiejszy sukces warszawski. Bez małych sukcesów na wielkie sukcesy czeka się i czeka latami.