Edynburg, 1 listopada 2017

Prezes naszego Stowarzyszenia, Roman Mazur, uczcił dzisiaj - w imieniu nas wszystkich - „pamięć polskich kobiet i mężczyzn, którzy wa...


17 października 2016

Konserwatyści a BREXIT



The Sunday Times dotarł do artykułu pióra Borisa Johnsona - niedawnego, konserwatywnego Burmistrza Londynu, w którym ten popierał pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Artykuł został napisany przez niego dosłownie kilkadziesiąt godzin przed jego publicznym opowiedzeniem się za wyjściem UK z UE i staniu się głównym kołem napędowym BREXIT.

Co wydarzyło się w międzyczasie, że Boris Johnson nagle zmienił zdanie? Trzeba mieć nadzieję, że nie zdecydowała o tym np. krótsza zapałka... Polityka ostatnio dość mocno zaskakuje. 2014 rok był bardzo przełomowy. UKIP - brytyjska Partia niepodległościowa, wygrała wybory do Europarlamentu. Po raz pierwszy, niemal od "Wielkiego Wybuchu", wybory ogólnokrajowe nie wygrała wówczas żadna z wiodących Partii politycznych. To przy tej okazji została wysunięta koncepcja referendum przez Lidera UKIP - Nigela Farage'a. Konserwatyści, jako Partia rządząca, przystali na to niemal bez dyskusji. 2015 rok i general election zbliżały się strasznie wielkimi krokami.

Co prawda w 2015 wybory Konserwatyści wygrali tak, że już sami rządzą a Nigel Farage nie dostał się do brytyjskiego Parlamentu, to koncepcja referendum nie została przez nich zaniechana. Nie została zaniechana nawet w obliczu tego, że ich Rząd z Davidem Cameronem na czele opowiadał się do samego końca za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Nawiasem mówiąc, za tym samym opowiadał się też nowy Lider ich głównego konkurenta, Partii Pracy - Jeremy Corbyn.

Partia Pracy z nim na czele skręciła wyraźnie w lewo po general election, co znacząco poprawiło jej sondaże. Można przy tym snuć przypuszczenia, że projekt referendum był kontynuowany przez Konserwatystów ze względu na chęć "przejęcia" Elektoratu UKIP w kontekście dotrzymania kroku rosnącej w siłę Partii Pracy. Boris Johnson jest osobowością wyrazistą w brytyjskiej polityce. Jeżeli ktoś z Konserwatystów miał pokazać Wyborcom Niepodległościowców, że Konserwatyści ich rozumieją, to mógłby być wbrew pozorom tylko były Burmistrz kosmopolitycznego Londynu.

To się Konserwatystom niewątpliwie udało. Idą w zaparte: "BREXIT means BREXIT", i  nie można o nich powiedzieć, że są Partią reprezentującą tylko interesy "Bogaczy". Tylko czy w tym przypadku strategicznie było warto, nawet jeśli wygrają najbliższe wybory?